Smolecki Serwis Internetowy - Wersja lekka na telefon komórkowy (smolec.com)
2009-12-23
Wrota do Arkadii :: Aktualności :: SMOLEC.COMWrota do Arkadii
Oto zwiastuję wam radość wielką. Dziś narodził się Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan (Łk 2,10-11). W Starym Testamencie czytamy o tym, że Bóg stworzył świat perfekcyjny. Pierwsi rodzice mieli w raju wszystko, co potrzebne do tego, aby być szczęśliwym: mieszkanie, żywność, pracę i Eden dla siebie.
W Księdze Rodzaju czytamy:
„A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące.(...) Pan Bóg umieścił, więc człowieka w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał.”
Postawił Bóg człowiekowi tylko jeden zakaz – nie wolno mu było spożywać owoców z drzewa wiadomości dobrego i złego. Ten jednak złamał go i na zawsze musiał opuścić to miejsce. Nigdy jednak nie zaprzestał tęsknić za ową krainą, owym stanem, w którym cieszył się pełną harmonii przyjaźnią z Bogiem. W Biblii wielokrotnie mówi się o powrocie do tego miejsca po Sądzie Ostatecznym. Trzeba koniecznie zaznaczyć, iż po wygnaniu Adama i Ewy z raju pozostał on nadal nieskalany.
Czasy mesjańskie miały nadejść dzięki pojawieniu się na świecie Zbawiciela. Jakże wyraźną tęsknotę za Nim słychać w słowach proroka Izajasza:
"Niech się otworzy ziemia i zrodzi Zbawiciela" (Iz 45, 8)
Jak się później okazało – także poganie oczekiwali na przyjście Niezwykłego. Miał to być ktoś, kto zaprowadzi ich do Arkadii – mitycznej krainy wiecznej szczęśliwości, w której nie ma zła. Żyjący w VII w. p.n.e. poeta Hezjod opisał historię Prometeusza, który wykradł bogom tajemnicę ognia i podzielił się nią z ludźmi. Za ten czyn Zeus, król bogów, ukarał go przykuciem do skał Kaukazu i codziennym pożeraniem jego wątroby przez olbrzymiego orła. Od tych mąk uwolnił Prometeusza inny heros, Herakles. Ten pierwszy jest symbolem cierpiącej ludzkości, a drugi – zapowiedzią jej wybawienia.
O pojawieniu się Niezwykłego Dziecka pisał w 40 r. p.n.e. w swej IV Eklodze Wergiliusz:
"Oto już nadszedł kres, głoszony proroctwem Sybilli
Wielki szereg stuleci popłynie teraz od nowa:
Wraca na ziemię Dziewica, wraca proroctwo Saturna
I pokolenie nowe z bezkresnych zstępuje przestworzy
Tylko ty, boska Lucyno, wyciągnij rękę nad Chłopcem,
Który się zrodzi, by zniszczyć na ziemi wieki żelazne
I złote wieki przywrócić!...
Za świat szczęście stulecia, popłyną Wielkie Miesiące;
Za Twoich rządów zmazane będą zbrodnie ohydne,
Które was plamią, i ziemia wyzwoli się z trwogi odwiecznej.
A on, z bogami obcując, będzie oglądał herosów
I będzie kroczył wśród nich. Posiądzie dzielność rodzica
I wtedy władzę obejmie nad światem uspokojonym"
Rzymski poeta nigdy nie dowiedział się, że takie właśnie Dziecko narodziło się w maleńkim Betlejem na skraju olbrzymiego rzymskiego imperium około 6. r. p.n.e. Właśnie wtedy doszło do cudownego „nachylenia się” (gr. synkatabazis) Boga ku człowiekowi. Tak oczekiwany Syn Boży przyjął ludzką naturę i stał się nam podobny we wszystkim, oprócz grzechu. To właśnie Jego narodziny wspominamy 25 grudnia każdego roku.
Wyrazem tęsknoty naszych przodków za Edenem były wierzenia związane z nocą wigilijną. Wieczór ten aż roił się od niesamowitych i nadprzyrodzonych zjawisk. Wierzono, że jest to czas niezwykły: radosny i straszny równocześnie. Wtedy wszystko jest możliwe. Starożytni Grecy określali taki czas mianem „kairos”. Dla ludzkich autorów ksiąg Nowego Testamentu, zanurzonych w kulturze greckiej, był to czas napełniony obecnością Boga, który wtedy wypełnia swoje zbawcze obietnice dla człowieka. To była „pełnia czasu”. Najpiękniej mówi o tym kantyk Żyda Symeona:
"Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju... Bo moje oczy ujrzały Twoje Zbawienie " (Łk 2,29-30)
Podobnie czuli i myśleli dawni Polacy. Według starych wierzeń w Wigilię Bożego Narodzenia ziemia otwierała się i odkrywała ukryte w niej skarby. Woda w źródłach, rzekach, potokach, jeziorach i stawach zamieniała się w wino, miód lub złoto. Srebrną gwiazdą zakwitał kwiat paproci, a zawsze wyschła róża jerychońska rozwierała swój kielich. Pod śniegiem bujnie rozkwitały wspaniałe kwiaty, a drzewa owocowe w sadach pokrywały się kwieciem i wydawały owoce jeszcze tej samej nocy. Zwierzęta mówiły ludzkim głosem. Pszczoły budziły się w ulach, a dzwony tkwiące na dnach jezior zaczynały bić. Cała przyroda ożywała w mistycznym oczekiwaniu na Księcia Pokoju.
Niestety, człowiek pod surową karą choroby lub śmierci nie mógł zobaczyć żadnego z owych cudów. Jednak i on starał się, aby wieczerza wigilijna była przynajmniej próbą powrotu do rajskiej harmonii. Stąd choinka jako (między innymi) symbol rajskiego drzewa poznania dobrego i złego oraz zwyczaj łamania się opłatkiem na znak zgody i przebaczenia. Tradycyjny pusty talerz na stole należy się obecnym z nami duchowo naszym zmarłym bliskim. Wreszcie – przeznaczony jest on dla wędrowca, który może okazać się Chrystusem.
Szkoda, że dziś w wielu domach Boże Narodzenie jest tak bardzo skomercjalizowane. Kiedy myślę o tej, jakże przecież niezbędnej, ludzkiej próbie powrotu do Arkadii/Edenu przypomina mi się pewien obraz francuskiego malarza Nicolasa Poussina. Pochodzi on z lat 1638-1640 i jest zatytułowany „Et in Arcadia ego”. Widzimy na nim postacie trzech pasterzy i kobiety, którzy przechadzając się po Arkadii, krainie wiecznej szczęśliwości, napotykają na swojej drodze nagrobek z napisem właśnie „Et in Arcadia ego”. Można go tłumaczyć na dwa sposoby: „I ja żyłem w Arkadii” lub ja „Ja (śmierć) jestem nawet w Arkadii”. To prawda, przecież do wieczerzy wigilijnej, człowieczej namiastki Arkadii, zasiadają z nami, jak już wspomniałem, nasi bliscy zmarli. Któregoś dnia i my znajdziemy się po ich stronie.
Pewna prawosławna jutrznia niedzielna utożsamia wręcz Jezusowe zwycięstwo nad śmiercią ,Zmartwychwstanie, z Jego Narodzeniem z Dziewicy:
„Panie, z opieczętowanego przez niegodziwców grobu wyszedłeś tak, jak i narodziłeś się z Bogarodzicy. Twoi bezcieleśni aniołowie nie rozumieli, jak przyjąłeś ciało, a strażnicy pilnujący grobu nie słyszeli jak zmartwychwstałeś. Bowiem i jedno, i drugie było zakryte przed tymi, którzy badają, lecz tym, którzy wiarą czczą tajemnicę, objawiły się cuda.”
Dziecię na prawosławnej ikonie Bożego Narodzenia owinięte jest w śmiertelny całun, a grota przypomina grób. Wszyscy jesteśmy wezwani, by udać się do Groty Narodzenia/Zmartwychwstania. Dotkniemy niepojętej tajemnicy, o której możemy tylko milczeć. Właśnie otwierają się wrota do prawdziwej Arkadii, zanurzamy się w „kairosie”, czasie wypełnienia, a jest to chwila niezwykła: radosna i straszna zarazem. Właśnie takiego czasu Państwu życzymy w czasie tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia.
Sebastian Kotlarz
Komentarze:
Informujemy, że wszelkie zamieszczone tu komentarze
są prywatnymi opiniami użytkowników. SMOLEC.PL nie ponosi odpowiedzialności
za ich treść. Jeżeli uważasz, że któryś z komentarzy wykracza poza
granice prawa, zgłoś to administratorowi.
SMOLEC.PL (wersja pełna)
All
rights reserved, © copyright SMOLEC.PL 2003-2009, SMOLEC.PL
v.mobile designed by Radosław Puchała 2009.